Wyszłam za mąż bardzo późno, zaraz po ślubie rozpoczęliśmy z mężem starania o dziecko. Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę, ale zbyt późno trafiłam na odpowiednią osobę.

Po około dwóch latach starań okazało się, że w moim przypadku szanse na dziecko wynoszą tylko jakieś 3 procent. Przepłakałam kilka nocy, mało kto zdaje sobie sprawę, jaki to ból usłyszeć, że na dziecko jest za późno. Trafiliśmy do kliniki, gdzie stwierdzono, że dla nas ratunkiem jest tylko in vitro i to tylko in vitro z dawstwa innej osoby. Jesteśmy wierzący i praktykujący, więc dla nas był to kolejny cios.

Dużo się modliliśmy m.in. do św. Dominika i do św. Rity. Nosiłam też opaskę są Dominika przesłana przez siostry. Postanowiliśmy zasięgnąć opinii innych lekarzy. Udało nam się trafić na lekarza który nie namawiał nas na in vitro, chociaż też stwierdził, że to najskuteczniejsza metoda. Dziś mam dwie wspaniałe córki i jedna z nich ma na imię Dominika w podziękowaniu za dar wysłuchania przez tegoż świętego. Bardzo dziękuję św. Ricie i św. Dominikowi i wszystkim świętym. Po ludzku było tylko 3 procent szans, czyli prawie wcale.

Chciałam tym świadectwem także zaapelować, że jeśli ktoś usłyszy wyrok „tylko in vitro”, to proszę zasięgnąć opinii innych lekarzy, pomodlić się. Ja polecam swoich świętych. Nam się udało…

Katarzyna i Rafał